|
Ostatni taniec na drugoligowym froncie!
Kto by pomyślał, że ostatnia ligowa kolejka dostarczy nam tylu emocji?
Fani z Drogi Dębińskiej przeżyli prawdziwy rollercoaster. Zainteresowanie meczem było olbrzymie i to nie z powodu ew. awansu do 1 ligi. Bilety wyprzedane zostały jeszcze przed meczem w Nowym Targu. Ostatecznie na stadionie zjawiło się 1778 fanów w tym 20-osobowa grupa kibiców Resovi, która tego dnia zasiadła na naszych sektorach ze względu na nieczynny sektor gości.
Od początku meczu ruszyliśmy z konkretnym dopingiem, wiedzielismy, że tylko w ten sposób możemy pomóc zawodnikom. W 15 minucie meczu wciągamy pasiastą sektorówkę w kształcie koszulki z widniejącymi na rękawach napisami Zielona Strefa. Dodatkowo u góry sektora machamy flagami na kijach. Oczywiście z całych sił staraliśmy się wspierać i sławić Wartę. Co wychodziło nam całkiem nieźle. Jednak to goście zdobyli pierwszego gola i wyszli na prowadzenie w tym spotkaniu. Na całe szczęście chwilę później Warciarze wykonywali rzut wolny w pobliżu pola karnego Resovii. Piłka szczęśliwie wpadła tuż przy słupku i wszystko zaczęło się od początku. Do szatni obie drużyny schodziły z wynikiem 1:1, śpiew i radość w młynie trwała jeszcze kilka minut.
Drugie 45 minut rywalizacji rozpoczęliśmy od głośnego "Tylko zwycięstwo". Dało się wyczuć na pozostałych sektorach jęk zawodu i niezadowolenie z gry Warciarzy. W tej części meczu robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, bębniarz nadawał taki rytm melodiom, które naprawdę niosły każdego. Aż do 70 minuty meczu, kiedy po błędzie tracimy bramkę i poczuliśmy się tak, jak gdybyśmy dostali lodowaty prysznic. Jako że do końca spotkania pozostawało niespełna dwadzieścia minut, nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko włożyć całą naszą siłę, złość w wykonanie utworu "Hej Warta gool!", który wałkowaliśmy naprawdę długo. Trwało to do chwili, w której nasze serca znów wystrzeliły w kosmos. Dokładnie w 97 minucie rzut z autu wykonywał Stefaniak, który dalekim rzutem z autu dograł piłkę, ta się po drodze jeszcze odbiła i trafiła na głowę Awdiejewa, który wpakował futbolówkę do siatki! Nie wierzyliśmy własnym oczom w to, co się właśnie wydarzyło. Emocje tak nam się udzieliły, że w moment na sektorze zostaje wciągnięta sektorówka, a po chwili zaprezentowano morze powiewających flag na kijach w asyście płonących rac, świec i stroboskopów..
Niedługo później zakończone zostało spotkanie, które zupełnie niespodziewanie zakończyło się po naszej myśli. Mogliśmy świętować z zespołem na sektorze awans do pierwszej ligi. Wrzawa przy Drodze Dębińskiej zdawała się nie mieć końca. Zaintonowaliśmy w kierunku piłkarzy donośnie „Pierwsza liga, pierwsza liga - Zieloni” oraz „Awans jest nasz..”.
W sobotnie późne popołudnie, stadion opuszczaliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Warta w tym sezonie grała naprawdę różnie, ale dobrze wiemy, że awans na zaplecze ekstraklasy wywalczony został zasłużenie. Nowy sezon rozpoczniemy w drugiej połowie lipca. Pozostaje wierzyć, że będzie jeszcze lepszy.
ULTRAS WARTA
Zapraszamy do galeri
i
Warta Poznań - Resovia Rzeszów
|
|
Najwierniejsi kibice zostali w Poznaniu!
Od poprzedniego meczu z KKS-em Kalisz minęło ponad 11 lat. Po tylu latach przerwy znów zawitaliśmy do Kalisza. Z wcześniejszej wyprawy obecna była ponownie na sektorze szóstka śmiałków z całej poprzedniej liczby uczestników. W trasę ruszyliśmy ze sporym zapasem czasu. Przez ulewę, która nas napotkała od połowy drogi, pod bramy stadionu dotarliśmy na około 40 minut przed pierwszym gwizdkiem. Wejście na sektor szybkie i sprawne, przez co mimo opóźnienia chwilę przed pierwszym gwizdkiem w komplecie meldujemy się w klatce. Mamy ze sobą tego dnia jedną flage, którą rozwieszamy na dole sektora na krzesełkach. Od początku głośnym "Jesteśmy zawsze tam..." zaznaczamy swoją obecność. Już w pierwszych minutach meczu prezentujemy pierwszy akcent ultras. Każdy uczestnik eskapady w dłoniach unosi zielono-białą flagę, aby po chwili nią machać. Wpieraliśmy zawodników naprawdę głośno. Akustyka stadionu nie była najgorsza, a padający deszcz tylko nas bardziej mobilizował. Zieloni chwilę przed przerwą zdobywają gola i do szatni schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. Druga połowa również mija w ulewie, ale za to w trwającej zabawie i fanatycznym dopingu w asyście bębna, który tego wieczoru przechodził dzięki bębniarzowi samego siebie ;-) W 60 minucie prezentujemy malowane szale z napisem zielono-biali w asyście dużych flag. Miejscowi tego dnia uformowali młyn na trybunie głównej, wywieszając jedną flagę. Doping prowadzili przez większośc meczu, a w drugiej połowie zaprezentowali flagowisko w asyście pirotechniki. Piłkarze Warty kolejny raz potwierdzili, że lepiej grają na wyjazdach, zdobywając drugiego gola, który przypieczętował zwycięstwo w Kaliszu. Sędzia do regulaminowego czasu gry doliczył dodatkowe 5 minut. Do końca meczu wynik już nie uległ zmianie i mogliśmy się wspólnie z zawodnikami cieszyć z kolejnego zwycięstwa. Dziękujemy im za determinacje i wolę walki. Chwilę po 22 ruszamy kawalkadą samochodów w kierunku Poznania.
Szacunek dla wyjazdwiczów za poświęcenie oraz fanatyzm!
AVE WARTA
Zapraszamy do galerii

KKS Kalisz - Warta Poznań
|
|
|
To było spotkanie o ogromnym ciężarze gatunkowym. Oba zespoły walczyły bowiem o możliwość gry w przyszłym sezonie na zapleczu ekstraklasy.
Był to nasz ostatni wyjazd w sezonie 2025/26. Sezon na drugoligowym froncie w naszym wykonaniu był bardzo udany. Na Podhale wyruszyliśmy na różne sposoby, część z wyjazdowiczów postanowiła wyruszyć już w piątek. Mecz w Nowym Targu zaplanowano na godzinę 12:45. Punktualnie w samo południe wszyscy meldujemy się na miejscu zbiórki. Wpuszczanie do klatki przebiegło w miarę sprawnie. W sektorze gości wywiesiliśmy flagę Warciarze. Gospodarze na mecz z Wartą zmobilizowali się podwójnie i zaliczyli chyba najlepszą frekwencję od dawna. Miejscowi kibice przygotowali na to spotkanie oprawę oraz przed, jak i po końcowym gwizdku odpalili pirotechnikę. Młyn gospodarzy dopingował większość meczu, ale też ranga meczu była ogromna, co mogło ich bardziej zmobilizować.
Wraz z początkiem meczu ruszyliśmy z dopingiem. Z uwagi, że była to nasza pierwsza wizyta na tym obiekcie, chcieliśmy zaprezentować się jak najlepiej. W 10 minucie meczu prezentujemy zielone flagi na kijach. Do szatni schodziliśmy ze stratą jednego gola i nie wyglądało to za dobrze. Ale jak to zawsze bywa w takich chwilach, po przerwie to była zupełnie inna drużyna :-) Około 60 minuty meczu prezentujemy malowane szarfy oraz duże flagi z zielonym krzyżem. Piłkarze Warty za wszelką cenę dążyli do zmiany wyniku i w 75 minucie meczu doprowadzili do wyrównania. W sektorze zapanowała ogromna radość, by dosłownie po niespełna minucie może dwóch wybuchła ponownie euforia radości, gdy strzałem z połowy boiska Sebastian Steblecki pokonał bramkarza Podhala. Ależ Radość w naszych szeregach i wielka konsternacja wśród nowotarżan. W doliczonym czasie gry tracimy samobójczego gola i mecz kończy się remisem 2:2. Nastroje po końcowym gwizdku były diametralnie różne. Dziękujemy zawodnikom za walkę i odwrócenie wyniku. Piłka jest grą błędów i w tym meczu zabrakło nam szczęścia! Po kilku minutach mogliśmy opuścić stadion i ruszyć w drogę powrotną do Poznania. Kolejny sezon zakończyliśmy bez wyjazdowego zera. Pięciu śmiałkom udało się zaliczyć wszystkie eskapady za Wartą. Zaznaczyć również warto, że szóstej osobie zabrakło do kompletu jedna wyprawa za klubem. Lecz tylko dlatego, że fanatyczka Warty w tym czasie przyniosła na świat kolejnego kibica Zielonych :-)
NA ZAWSZE WARTA!
Zapraszamy do galerii

Podhale Nowy Targ - Warta Poznań
|
|
Spotkanie Warty z Sandecją Nowy Sącz oglądało komplet publiczności przy Drodze Dębińskiej 12. Celem zawodników było zdobycie trzech punktów i umocnić pozycję wicelidera w tabeli. W niedzielne popołudnie doping niósł cały sektor fanatyków. Młynowych zapał mobilizował każdego Warciarza, aby dawał z siebie maksimum! Fani z Nowego Sącza zawitali do Poznania w 58 osób i zasiedli na naszych sektorach ze względu na wyłączony sektor gości. Podczas meczu kilkukrotnie zaznaczyli swoją obecność. W młynie w 15 minucie meczu prezentujemy flagi na kijach z logiem starodawnej piłki, jak i zielono-białe flagi oraz do tej prezentacji na przodzie sektora unosimy jedną z naszych sztandarowych flag z datami zdobytych mistrzostw polski i hasłem "Jeszcze powrócą tamte dni-pełne chwały i pięknych chwil..."
Doping przez 90 minut był na dobrym poziomie z kilkoma mocniejszymi akcentami. Do przerwy Warciarze remisowali 0:0. Po wznowieniu gry na murawie piłkarze obu drużyn mogli przechylić losy meczu na swoją korzyść. Żadna z drużyn nie potrafiła wykorzystać swoich sytuacji i wynik po przerwie nie uległ zmianie.
Po końcowym gwizdku piłkarze otrzymali słowa wsparcia, aby na ostatnich trzech meczach dali z siebie wszystko. Wierzymy w nich, że wspólnie możemy osiągnąć upragniony dla wszystkich cel..
Zapraszamy do galerii

Warta Poznań - Sandecja Nowy Sącz
|
|